Akcesoria do iPada – w co warto zainwestować

Mój subiektywny przegląd akcesorów do iPada, które posiadam oraz opisuję czy warto w nie zainwestować. Omówione akcesoria:

  • Etui
    • Aliexpress
    • Pokrowiec
    • Smart Etui od Apple
  • Matowa folia na ekran
  • Apple pencil
  • Klawiatura
  • Stojak

Etui

Inwestując w drogi sprzęt, zawsze zależy mi, żeby utrzymać go jak najdłużej w jak najlepszej kondycji. Przeznaczeniem iPada jest: towarzyszyć mi na uniwersytecie, w bibliotece, w kawiarni, czy w szpitalu. Noszę go w torebce/plecaku, jeżdzę komunikacją miejską i rowerem, dlatego zależy mi na odpowiednim zabezpieczeniu sprzętu. Etui jest moim zdaniem obowiązkowym akcesorium każdego posiadacza iPada, jednak i tutaj mamy wiele opcji.

Etui z Aliexpress

Początkowo zdecydowałam się na etui z aliexpress. Nie miałam wtedy pieniędzy by zainwestować w coś droższego, a liczne pozytywne recenzje zachęciły mnie do kupna najtańszego etui, które miało pełnić jedną funkcjęochraniać iPada przed rysowaniem czy uszkodzeniami gdy noszę go ze sobą na studia oraz służyć jako oparcie ekranu. W tym względzie tanie etui sprawdziło się idealnie i wcale nie gorzej niż droższe opcje. Etui z aliexpress używałam przez rok. Po roku mogę powiedzieć, że etui jak najbardziej jest wciąż funkcjonalne, jednak bardzo szybko się brudzi i rysuje. Widać, że jakość produktu jest niska.

Plusy Minusy
Niska cena Trzeba długo czekać na dostawę
Ochrania zarówno tył jak i ekranŁatwo się brudzi
Etui może służyć jako oparcie ekranuJakość produktu jest niska
Wiele kolorów i wzorów
Etui po roku bardzo ostrożnego używania. Bardzo ciężko usunąć widoczne zabrudzenia.

Pokrowiec

Nosząc iPada na studia, zauważyłam, że etui czasami otwiera mi się w torebce. Zdarzyło mi się że klucze/zeszyty wpadały między etui a ekran (szczególnie gdy miałam luźną torebkę). Gdy zobaczyłam wyprzedaż pokrowców na tablety, stwierdziłam, że być może będzie to trafione rozwiązanie. W moim przypadku pokrowiec sprawdził się idealnie – mogę do niego wrzucić apple pencil oraz iPada. Dzisiaj testowałam czy zmieści się w nim również klawiatura (tak, ale na styk). Nie muszę się stresować, że rzeczy w torebce pobrudzą lub porysują iPada. Nie reklamuję żadnej konkretnej firmy, myślę, że cokolwiek o odpowiednim rozmiarze i z działającym suwakiem się sprawdzi.

Mój pokrowiec – Na wyprzedaży natrafiłam na obniżki cen pokrowców firmy pijama. Jest to włoska, designerska firma. Pokrowiec jest bardzo porządnie wykonany, wnętrze jest zrobione z neoprenu. Jest ładny i lekki, nie brudzi się. Nie mogę jednak powiedzieć, że wydałabym tyle na pokrowiec gdyby nie był na 70% przecenie.

Plusy Minusy
Ochrania zarówno tył jak i przódNie może służyć jako oparcie ekranu
Można do niego włożyć
również Apple Pencil
Nie do końca zastępuje etui
Dobra ochrona w torebce/plecaku
Lekki

Etui Smart od Apple

Nie będę kłamać, że lubię produkty Apple. Są dobrze wykonane, porządne. Jednak mam wrażenie, że w przypadku wszystkich dodatków, jest to trochę przepłacanie na produkcie. Z pewnością nie zapłaciłabym 45,00€ za etui na iPada. Niedawno odkryłam “amazon warehouse“. Są to produkty, które mają np. zniszczone opakowania, albo drobne uszkodzenia więc amazon wystawia je w dużo niższej cenie niż rynkowa. Nie wiem w jaki sposób wyświetla się ta opcja na polskim amazonie, ale mi pokazuje się produkt “używany”, a następnie można zobaczyć w której jest kategorii (jak nowy, uszkodzony itd). Tym sposobem znalazłam etui od apple z uszkodzonym opakowaniem za 17€ i moim zdaniem to jest i tak wysoka cena biorąc pod uwagę, że tył iPada nie jest w żaden sposób chroniony. Gdybym nie miała pokrowca, w którym noszę iPada, nie zdecydowałabym się na etui od Apple.

Plusy Minusy
Wysoka jakość produktuWysoka cena
Etui jest lekkie i poręczne Brak ochrony na tył
Przypina się magnetycznie
do boku iPada
Materiał wewnętrzny
wygląda na delikatny
Elegancki wygląd
Ochrania ekran

Apple pencil

Jeżeli zależy Wam na możliwości pisania ręcznych notatek, rysowaniu i tworzeniu grafik, myślę, że warto zainwestować w Apple Pencil. Pisze się nim bardzo przyjemnie, uczucie jest bardzo podobne do pisania na kartce. Po naklejeniu matowej folii na ekran, ekran przypomina fakturę kartki papieru. Ładuje się szybko, bateria starcza na długo.

Klawiatura

Swojego iPada używam do wszystkiego: czytania książek, planowania, rysowania, notatek, robienia przypadków klinicznych, odpisywania na maile itd. Była to jedna z lepszych inwestycji. Jedyną rzeczą, która mi w iPadzie przeszkadzała, to pisanie na na klawiaturze systemowej. Nigdy nie lubiłam tego robić, było to niewygodne, zasłaniało pół ekranu – ani to telefon ani laptop. Sprawiało mi to szczególny problem gdy nosiłam iPada na zajęcia i musiałam szybko coś zapisać, z tego powodu czasem decydowałam się nosić laptopa na studia zamiast iPada, gdyż komfort pisania jest dużo wyższy na laptopie.

Zaczęłam zatem szukać klawiatury do iPada. Ktoś mógłby pomyśleć – “w takim razie czy nie lepiej kupić laptopa?”. Być może jest w tym trochę racji i myślę, że to kwestia bardzo osobista. iPad jest dużo bardziej poręczny, mały, lekki. Mieści się wszędzie. Laptop, który posiadam aktualnie jest stosunkowo ciężki i nieporęczny (ThinkPad) – nie do końca jest iPadem z klawiaturą. Doszłam do wniosku, że skoro użytkuję iPada w tak szerokim zakresie, a klawiatura sprawi, że proces pisania ten będzie bardziej wydajny, warto poszukać odpowiedniej klawiatury.

Moje kryteria: postanowiłam znaleźć klawiaturę, którą mogę z łatwością wziąć do torebki/plecaka, na której przyjemnie się pisze, która jest trwała i na którą mnie stać. Nie zależało mi na klawiaturze, która będzie częścią pokrowca gdyż często używam iPada w domu.

Po przeczytaniu recenzji zdecydowałam się na klawiaturę KeysToGo firmy Logitech, którą udało mi się dorwać na promocji za 32 euro, z jednym minusem – klawiatura ma włoski rozkład. Wolałabym brytyjski, ale przecena z 70 na 32 euro wystarczyła by mnie przekonać do włoskiej wersji.

Plusy Minusy
Klawiatura jest bardzo lekka (180g) i poręczna (13,7 x 24,2 x 0.6 cm)Klawisze są na jednej powierzchni, więc trzeba się przyzwyczaić do pisania na niej.
Nie każdemu może to odpowiadać
BezprzewodowaCena bez promocji jest wysoka
Łatwo ją włączyć i wyłączyć
(po sparowaniu urządzeń wystarczy zacząć pisać)
Uczucie pisania na pewno nie dorównuje pisaniu na Magic Keyboard (ale też nie sądzę by taki był cel tej klawiatury)
Nadaje się do noszenia w torebce/plecaku
Przyjemny, lekki klik (trzeba się przyzwyczaić)
Odporna na zadrapania, zalanie płynem, można ją łatwo wyczyścić
Klawiatura jest zapakowana z podstawką, w którą można włożyć iPada bądź telefon (podstawka jest stabilna)
Klawiatura jest dostępna w kilku kolorach (niebieski, szary, różowy, czarny)
Trzeba ją ładować raz na 3 miesiące (ładowanie przez USB)
Kompatybilna z: Pad, iPhone and Apple TV, Devices with Android 4.1 and higher or Windows 7 and higher (dwie wersje)
Klawiatura KeysToGo, firma Logitech. Dodałam w linku stronę, z której kupiłam klawiaturę (przecena już się skończyła). Obok, mój bullet journal “Starry Night”.

Stojak

Jeżeli często korzystacie z klawiatury i iPada na biurku, stojak wydaje mi się zasadną inwestycją. W ten sposób możemy dodać kolejny ekran na biurku, można z łatwością odsłuchiwać wykładów lub prowadzić konferencje. Stojak przydaje się również rozmawiając przez telefon – jest stabilny i świetnie sprawdza się do wszelkich telekonferencji, live’ów itd. Tutaj znalazłam podobny na aliexpress.

Matowa folia na ekran

Długo szukałam odpowiedniej matowej folii. Sporo piszę ręcznie lub rysuję na iPadzie, więc faktura ekranu może robić różnicę. Dodatkowo zależało mi na zabezpieczeniu ekranu przed porysowaniem bez zmniejszania czułości. Zastanawiałam się nad kupnem paperlike, najlpopularniejszą obecnie opcją na rynku. Po obejrzeniu TEJ recenzji, zdecydowałam się jednak na kupno tańszego zamiennika, gdyż jeżeli istnieje jedna rzecz, której nie cierpię, to przepłacać za markę czy dobry marketing. Zamówiłam z amazona matową folię firmy kwmobile (opakowanie zawiera dwie folie).

Teraz mogę powiedzieć, że całe szczęście, że nie zamówiłam paperlike. Założenie tej folii to ogromne wyzwanie (szczególnie gdy w powietrzu jest dużo kurzu) i jest spora szansa, że pierwszą folię zmarnujecie. Nie będę tłumaczyć jak zakładać folię gdyż na youtube jest mnóstwo tutoriali, ale naprawdę trzeba je obejrzeć przed zaklejaniem ekranu.

Folia sprawia, że ekran staje się matowy – nie widać odbicia w ekranie. Pisze się na nim zupełnie inaczej, a samo uczucie przypomina pisanie po kartce papieru. Osobiście nie zauważyłam żadnych problemów z czułością.

PlusyMinusy
Ochrona ekranu przed zarysowaniemWyświetlacz staje się minimalnie mniej wyraźny
Brak odbicia w ekranie (oraz odbicia światła)Przyklejenie folii jest trudne
Uczucie pisania jest dużo przyjemniejsze, rysik się nie ślizga
Ekran się mniej brudzi i łatwiej go wyczyścić

Po lewej – ekran bez folii. Po prawej ekran z matową folią.

Czy da się zapamiętać wszystko i na zawsze – strategie efektywnej nauki

NIE UMIEMY SIĘ UCZYĆ

Zapominamy większość z tego czego się uczymy

Znasz to uczucie gdzie kilka tygodni po egzaminie nie pamiętasz 90% szczegółów? Może w szkole mnie to nie przerażało bo “wszyscy mieli tak samo”. Natomiast na studiach… nie wiem czy jakiś zapomniany szczegół wpłynie na życie i zdrowie pacjenta. Na studiach, przy takiej potężnej ilości materiału zaczęło mnie to przerażaćjak szybko zapominam oraz stos notatek i książek, do których muszę wracać. Postanowiłam się zagłębić w temat zapamiętywania i poszukać strategii, które usprawnią cały proces (na dole możecie zobaczyć pełną bibliografię).

Właściwie wszystko co wiemy o sposobach nauki i zapamiętywania jest niemal bezużyteczne. 12 lat edukacji podstawowej uczymy się jak przetrwać od egzaminu do egzaminu, zakuwając tuż przed i zapominając większość zaraz po. Dobrze zdany sprawdzian czy egzamin jest wyznacznikiem sukcesu, podczas gdy ta sama osoba kilka miesięcy później może nie mieć zbyt wielkiego pojęcia o temacie. W efekcie – kończymy szkolę i większość osób nie ma pojęcia o historii, ekonomii, matematyce, języku polskim i biologii kilka lat później. Można powiedzieć, że trochę zmarnowaliśmy czas i wcale nie mam na myśli spędzania każdej wolnej chwili na nauce, wręcz przeciwnie. Ile czasu zaoszczędzilibyśmy na przyjemności, hobby, znajomych w kolejnych klasach, a potem na studiach gdybyśmy porządnie zapamiętywali przerabiany materiał za pierwszym razem? Ile razy uczyliśmy się cyklu Krebsa? Ja w gimnazjum, potem liceum, tuż przed maturą, potem na studiach, a i tak go nie pamiętam, przyjamniej nie dokładnie.

Czy możliwe jest przełamanie tego trendu?

Tak ale…. wiąże się to z całkowitą zmianą podejścia do nauki, a niestety obswerwuję, że ludzie są bardzo oporni na jakiekolwiek zmiany i rzadko zmieniamy wzorce, które przyswoiliśmy przez naście lat siedzenia w klasie (tworzenie notatek, zakreślanie, czytanie, podkreślanie). Same systemy edukacji również nie są zaprojektowane do tego by ułatwiać zapamiętywania tych informacji. Przeładowanie szczegółami, egzaminy , które pytają o najdrobniejszy szczegół, przeskakiwanie z tematu na temat bez powtórek z dotychczasowego materiału… W dobie internetu dużo ważniejszą umiejętnością (której nikt nas nie uczy), jest umiejętność szybkiego sprawdzenia tych informacji z wiarygodnych źródeł i umiejętność oceny wiarygodności źródła.

Zmęczona i sfrustrowana swoim zapominaniem, ciągłym uczuciem bycia w tyle, zaczęłam szukać i czytać co robię nie tak i w ten sposób znalazłam może mało odkrywczy, ale jakiś własny sposób na radzenie sobie z zapominaniem, organizacją i nauką dużych porcji materiału, ale również motywacją. Oblewanie egzaminów może mnie nie stresuje, ale zawsze sprawia, że chcę następnym razem zrobić to lepiej. Mam nadzieję, że każdy będzie mógł skorzystać z tego wpisu i zaczerpnąć coś dla siebie, a może też Wy będziecie chcieli się podzielić swoimi metodami na naukę w komentarzach.

Efektywna nauka

Efektywna Nauka.png
Stworzyłam tą mapę myśli, żeby pokazać jak szeroki jest ten temat. Każdej gałęzi będzie poświęcony osobny post. Link do pdf –  Efektywna Nauka

ZANIM ZACZNIESZ SIĘ UCZYĆ

Bardzo ciężko jest mi rozpisać kolejność każdego zagadnienia z zakresu efektywnej nauki bo wiele rzeczy dzieje się jednocześnie (jak widać na mapie myśli), ale udało mi się wyróżnić kilka procesów i czynności, które dla mnie muszą dziać się w tej konkretnej kolejności. 

img_0450

  1. Lista i mapy myśli pozwolą:
    1. oszacować ilość czasu
    2. wypisać wykłady i zagadnienia
    3. łatwiej zapamiętywać przez kategoryzację
    4. dają perspektywę gdzie dokładnie się znajdujemy.
  2. Listę wykładów wraz z zagadnieniami wpisuję do planu, który muszę stworzyć zanim zacznę naukę (żeby wpisać datę).
  3. Następnie przechodzę do nauki – najpierw staram się zrozumieć temat (przez testowanie metodą Feynmana, SQ3R, rozpisywanie bardzo złożonych procesów)
  4. Potem przechodzę do zapamiętywania (Anki – w odpowiednich odstępach czasu i akumulując wszystkie poprzednie tematy).

Lista tematów i mapy myśli

Proponuje zacząć od dwóch rzeczy – zrobienia sobie listy wykładów/lekcji oraz mapy myśli. Zapewne lista wykładów/lekcji nie jest odkryciem, ale chciałabym dodać tutaj jeden element – pod każdym wykładem wypisać najważniejsze zagadnienia. Są ku temu dwa powody; nie każdy wykład jest takiej samej objętości i trudności. Niektóre tematy są szczególnie duże i ważne, więc będą wymagały spędzenia nad nimi większej ilości czasu.

fullsizerender
Aplikacja: Notion (education plan) / Taki spis wszystkich wykładów z najważniejszymi tematami robię dla każdego przedmiotu. Tutaj opisuję jak korzystam z aplikacji notion (jeżeli link nie działa to znaczy, że pracuję nad wpisem). 

Zacznij od mapy myśli. Przyznam, że długo robiłam mapy myśli albo w trakcie nauki, albo pod koniec, najczęściej żeby uporządkować wiedzę. Jednak gdy zagłębiłam się w strategie zapamiętywania w ujęciu naukowym [tutaj będzie link do posta], zobaczyłam, że nasz mózg dużo lepiej radzi sobie z zapamiętywaniem gdy już od początku możemy umieszczać tą wiedzę w konkretnych kategoriach. Zrobienie mapy na tym etapie pozwala mi oszacować czas na każdy wykład oraz jego objętość. Dzięki temu mogę przejść do stworzenia planu.

img_7503
Aplikacja Xmind / Działa zarówno na iPadzie jak i na laptopie (windows 10). Korzystam z wersji darmowej. Mapy myśli z laptopa i iPada nie są zsychnronizowane.

Plan

W zasadzie mamy dwie opcje na planyjeden nadaje się do śledzenia progresu, planowania powtórek oraz szukania naszych najsłabszych punktów, drugi ma na celu jedynie rozdzielić ilość pracy przed samym egzaminem. Tutaj jest cały wpis o planach. 

Standardowy plan – nauka przed samym egzaminem

Ucząc się na ostatni moment nie masz szans nauczyć się i porządnie zapamiętać wszystkiego do egzaminu (przynajmniej nie trwale), więc uczysz się w tym momencie jedynie po to żeby zaliczyć. W takim przypadku chyba najlepszą opcją jest rozpisać sobie taki standardowy plan powtórek (dzisiaj temat A, jutro temat B) oraz przygotować strategię zdania egzaminu. Jeżeli jesteś w sytuacji podbramkowej i dosłownie pali ci się pod dupą, polecam na tym etapie zacząć od przejrzenia pytań z poprzednich egzaminów (jeżeli są dostępne). Jest to de facto strategia “zaliczenia egzaminu” i celowo nie piszę “efektywnej nauki” bo to nie jest nauka, tylko 3XZ – zakuć, zdać, zapomnieć.

“Retrospektywny” plan

Jeżeli faktycznie chcę się nauczyć porządnie i trwale, lepszy będzie “retrospektywny” plan powtórek. Jeżeli uczysz się na bieżąco/masz czas żeby sobie powtórzyć materiał stanowczo odradzam na patrzenie na pytania przed przerobieniem materiału. Po pierwsze, to, że pytania na teście się powtarzają, nie jest równoznaczne, z tym, że jest to jedyny czy szczególnie ważny temat (niektórzy wręcz celowo skupiają się na nieistotnych pierdołach). Po drugie zaglądając do pytań na tym etapie będziecie już nieświadomie ukierunkowani na osądzanie, do których tematów należy się przyłożyć, a które można sobie “troszkę” odpuścić. Przecież i tak o to nie pytają. Nie chodzimy na studia/do szkoły po to żeby zaliczyć egzaminy, tylko po to, żeby coś zrozumieć, nauczyć się i zapamiętać te informacje, a egzamin jest jedynie uśmiechem w naszą stronę żebyśmy mogli tą wiedzę zweryfikować i ewentualnie zmotywować się do nauki. Tak powiedziała mi moja promotorka i w zasadzie jest w tym wiele racji. Wiadomo, że ciężko mi myśleć o niektórych egzaminach jako o “uśmiechu w moją stronę”, ale prawda jest taka, że weryfikacja wiedzy jest potrzebna. Oczywiście mam na myśli ważne i potrzebne przedmioty – ja na studiach nie mam i nigdy nie miałam zapychaczy.

JAK SIĘ UCZYĆ

Notatki są czymś naturalnym w szkole. Przeciętny sposób nauki przeciętnego studenta/ucznia to otwarcie podręcznika/slajdów/książki/skryptów/nagrań z wykładów i czytanie z jednoczesnym zakreślaniem bądź robieniem notatek. Po zrobieniu tematu/wykładu/lekcji, przechodzisz zadowolony/a z siebie dalej aż pięknie odhaczysz wszystkie tematy z poczuciem spełnionego obowiązku. Robienie notatek było dla mnie za każdym razem strzałem w kolano. Traciłam czas, wcale nie zapamiętywałam z nich dużo, a ostatecznie objętość tych notatek była niewiele mniejsza od skryptu. To byłam ja jeszcze pół roku temu. Celem nauki było się “przerobienie materiału” i zrobienie notatek, a nie zrozumienie i zapamiętanie – bo czasem brakuje na to czasu i liczymy, że obie te rzeczy przyjdą gdzieś same “po drodze”. Nie rozdzielamy czynności zrozumienia od zapamiętania, ani żadna z czynności zrobienia notatek/czytania notatek/zakreślania/podkreślania nie służy szczególnie jednemu albo drugiemu. O ile wydaje mi się, że w liceum można sobie poradzić z małą ilością materiału, to na studiach będzie ciężko dobrze, porządnie i trwale nauczyć się takiej objętości materiału. Czy można się uczyć bez robienia notatek? Myślę, że znalazłam dobry kompromis. Jednak zanim przejdę do tego kompromisu trzeba powiedzieć o czymś ważnym.

Zrozumienie 

Zrozumienie musi iść zawsze przed zapamiętywaniem – ta dotyczy ogólnej nauki jak i przygotowania do egzaminu ustnego jak i pisemnego. Nie da się czegoś trwale nauczyć i zapamiętać bez zrozumienia tematu. To jest jak budowanie domu na piasku bez fundamentów.

  1. ZROZUMIENIE (Metoda Feynmana) – Wyobrażam sobie, że stoi przede mną osoba, która nie ma pojęcia o danym temacie, albo lepiej – dziecko i opowiadam (na głos) prostymi słowami o co chodzi w danym procesie, definicji, działaniu, mechanizmie itd. Robię to na bieżąco.
  2. (przygotowanie ZAPAMIĘTYWANIE) – Testuję się czytając materiał na bieżąco (3R – read recite review). Tworzę pytania, które są najczęściej dotyczą konkretnych faktów np “jakie komórki biorą udział w procesie X”. Nie testuję się po przerobieniu tematu. Nie testuje się po zakończeniu powtórek. Robię to na bieżąco i mam do tego idealny sposób – “Anki”, czyli udowodniony naukowo sposób na efektywną naukę. 
  3. Trudne i skomplikowane procesy, które są zbyt złożone by zmieścić je w Anki rozpisuję w notatkach i najczęściej używam do tego systemu Cornella.

Zauważ, że metoda nr 1 ma na celu sprawdzenie zrozumienia ale też testuje umiejętność sformułowania myśli oraz przetworzenia tych informacji. Metoda nr 2 (Anki) pozwoli zapamiętać fakty. Metoda 3 to coś co robię w ostatniej kolejności i staram się zapisywać te procesy z głowy (czyli bez patrzenia do podręcznika). Jeżeli zaczynamy od robienia notatek to wtedy każda informacja wydaje się nowa i ważna. W ten sposób do notatek trafia wszystko, na to schodzi strasznie dużo czasu. W tym systemie powinniśmy mieć dosłownie kilkanaście stron notatek z najtrudniejszymi i złożonymi procesami.

Zapamiętaj wszystko na zawsze

spaced repetition i active recall

Załóżmy, że robicie to wszystko wyżej i na tym kończycie – przechodzicie dalej do następnego wykładu/lekcji itp. Niestety, nie zagięliście krzywej zapominania.

Ebbinghaus' forgetting curve explained: the importance of spaced ...
To jest krzywa zapominania Ebbinghausa. Na osi y macie procent zapamiętanego materiału, na osi x ile razy powtórzyliście ten sam materiał. Dlatego ucząc się czegoś pierwszy raz (i ostatni) zakuwając przed egzaminem, tak naprawdę niemal wszystko zapominamy po pewnym czasie (bordowa linia).  Czyli jeżeli ktoś całe studia prześlizguje się na zasadzie zakuwania tuż przed egzaminem to jakim cudem ta osoba ma cokolwiek pamiętać 5,10,15 lat po studiach jeżeli materiału jest dużo?

Nasza kiepska pamięć może nawet zostać przybliżona matematycznie. Jeżeli chcecie zobaczyć jak słabo zapamiętujemy to wystarczy, że za (t) podstawicie czas, który upłynął od nauki w minutach. (b) pokaże Wam procentowe przybliżenie zapamiętanego materiału. Rozczarowani? Ja tak.

{\displaystyle b=100\times {\frac {1.84}{(\log _{10}t)^{1.25}+1.84}}}

Czy da się zapamiętać wszystko i na zawsze?

Active recall to metoda stymulowania pamięci. Dla przykładu, czytając notatki albo przepisując coś z podręcznika nie stymulujemy pamięci. Testując się, generując ten moment kiedy próbujemy przywołać jakąś informację (to uczucie gdzie mamy coś na końcu języka) stymuluje zapis w pamięci dlugoterminowej (neurons that fire together wire together). Badania pokazują bezprzecznie – jest to najszybszy, najbardziej efektywny sposób nauki, idealny do zapamiętywania dużych porcji szczegółowego materiału. Oczywiście – active recall może być zrobiony w głowie, na kartce (wypisując pytania na marginesie), gdzie chcecie, ale Anki mają tą przewagę, że oferują prosty, sprawdzony system, który działa na zasadzie spaced repetition oraz active recall – przerywając krzywą zapominania i stymulując zapamiętywanie. Nie wiem czy ktoś mogłby być na tyle zorganizowany, żeby zapamiętać wszystkie pytania i pamiętać w jakiej kolejności się z nich odpytywać. Ja na pewno nie jestem więc korzystam z Anki. To co sprawi, że zapamiętacie informacje na zawsze to odstępy powtórzeń (spaced repetition) i uważam Anki za najlepszy sposób do zapamiętywania.

Annotation 2020-05-01 111818.png
O Anki piszę w odddzielnym wpisie. Anki to aplikacja i program, który można zainstalować na laptopie i komórce. Jest to coś w stylu zautomatyzowanego systemu fiszek, który działa na zasadzie “spaced repetition”. Na screenie widzicie moje Anki z dodatkiem AMBOSS.

Myślę, że to czy zapamiętamy materiał na zawsze zależy na ile się przyłożymy. Gdy używałam tej metody, to mogę z całą pewnością powiedzieć, że pamiętam to czego się nauczyłam wiele miesięcy temu. Wbrew pozorom przy tej metodzie problemem nie jest czas, bo na nauce spędzacie dużo mniej czasu, tylko regularność i wysiłek umysłowy. O ile regularność może, ale nie musi być wyzwaniem, o tyle ten wysiłek umysłowy jest naprawdę duży i czasem mam problem ze zmuszeniem się do pracy.  Przy tej metodzie nie ma tego fałszywego poczucia produktywności jakie daje np “zakreślanie”, czy przeglądanie notatek.

Zmiana podejścia do nauki pozwala oszczędzić mnóstwo czasu, poprawia organizację pracy, sprawia, że będziemy kompetentni i dużo lepiej poradzimy sobie na egzaminach. Nie obędzie się jednak bez włożenia wysiłku umysłowego oraz początkowych trudności z nauczeniem się całkiem nowego systemu. Moim zdaniem jest to najlepsza inwestycja (czasu) być może w całym moim życiu i jedyne czego żałuję, to, że nie wiedziałam tego na wcześniejszych etapach edukacji, a potem być może z własnej ignorancji, nie wcieliłam tych metod porządnie w życie.

Biblliografia:
  1. Cerebral Cortex: Principles of Operation By Edmund T. Rolls
  2. The Science of Accelerated Learning By Peter Hollins
  3. Ultralearning: Master Hard Skills, Outsmart the Competition By Scott Young
  4. A Mind For Numbers: How to Excel at Math and Science (Even If You Flunked .. By Barbara Oakley, PhD
  5. The Roving Mind: A Modern Approach to Cognitive Enhancement
  6. The Science of Rapid Skill Acquisition: Advanced Methods to Learn, Remember By Peter Hollins
  7. How We Learn: Throw out the rule book and unlock your brain’s potential By Benedict Carey
  8. Make It Stick by Mark A. McDaniel and Peter C. Brown
  9. [skillshare] How to Study for Exams – An Evidence-Based Masterclass by Ali Abdaal

Plany nauki

Do niedawna plan nauki był jedynie sposobem na fałszywe poczucie produktywności i bezpieczeństwa, że “jakoś się wyrobię z materiałem do egzaminu”. Prawie nigdy się z tym planem nie wyrabiałam i prawie zawsze gdzieś po kilku dniach miałam już taką obsuwę, że musiałam tworzyć następny. Postanowiłam poszukać lepszej metody zarządzania czasem.

Plan “przed egzaminem”

Ucząc się na ostatni moment nie masz szans nauczyć się i porządnie zapamiętać materiału do egzaminu (przynajmniej nie trwale), więc uczysz się w tym momencie jedynie po to żeby zaliczyć. Standardowy plan powtórek pomoże podzielić ilość materiału oraz przygotować strategię zdania egzaminu. Jeżeli jesteś w sytuacji podbramkowej i dosłownie pali ci się pod dupą, polecam na tym etapie zacząć od przejrzenia pytań z poprzednich egzaminów (jeżeli są dostępne). Rozplanuj na sam początek tematy (w miarę możliwości), które pojawiają się na egzaminie najczęściej. W miarę możliwości, postaraj się powtarzać je jak najczęściej jednocześnie z kolejnymi tematami. Tematy, które niemal nigdy nie pojawiają się na egzaminie zostawiłabym na sam koniec. Jeżeli uczysz się na bieżąco/masz czas żeby sobie powtórzyć materiał stanowczo odradzam na patrzenie na pytania przed przerobieniem materiału i polecam zrobić sobie plan opisany niżej. Po pierwsze, to, że pytania na teście się powtarzają, nie jest równoznaczne, z tym, że jest to jedyny czy szczególnie ważny temat (niektórzy wręcz celowo skupiają się na nieistotnych pierdołach). Po drugie zaglądając do pytań na tym etapie będziecie już nieświadomie ukierunkowani na osądzanie, do których tematów należy się przyłożyć, a które można sobie “troszkę” odpuścić. Przecież i tak o to nie pytają. Nie chodzimy na studia/do szkoły po to żeby zaliczyć egzaminy, tylko po to, żeby coś zrozumieć, nauczyć się i zapamiętać te informacje, a egzamin jest jedynie uśmiechem w naszą stronę żebyśmy mogli tą wiedzę zweryfikować i ewentualnie zmotywować się do nauki. Ja tak staram się myśleć o studiach. Oczywiście mam na myśli ważne i potrzebne przedmioty – ja na studiach nie mam i nigdy nie miałam zapychaczy.

Plan retrospektywny 

Moim odkryciem jest plan retrospektywny. Odkryłam go na kanale Ali’ego Albdaala i od tej pory właściwie przestałam widzieć sens robienia innego planu. O co chodzi – zamiast planować co zrobimy, lepiej notować to co już zrobiliśmy. Na początku ciężko było mi się przestawić ponieważ plan “tego dnia robię to, następnego tamto” daje jakieś poczucie porządku. Natomiast w momencie gdy przestawiłam się na naukę na bieżąco zgodnie z każdym wykładem, ten plan zaczyna mieć dużo więcej sensu. Zaległe rzeczy po prostu dopisuje z dużym wyprzedzeniem do kalendarza i zamiast przerabiania konkretnego tematu, uczę się X czasu. Dzięki temu nie spieszę trudnych tematów żeby być z planem,  po prostu uczciwie siadam do nauki i przerobione tematy dopisuje do planu.

Dużym plusem jest jego prostota – można go zrobić w google sheets, excelu, goodnotes..

Annotation 2020-05-01 220701.png
Google sheets – darmowe, online, dostępne z każdego urządzenia. Łatwe do stworzenia, wymaga wypisania tematów/lekcji/wykładów w kolumnie po lewej stronie, następnie w kolejnej kolumnie data kiedy uczyliśmy się pierwszy raz, a potem każda kolejna data.

img_0451
GoodNotes 5 na iPadzie / gotowy template kartka w linie.

Kodowanie kolorami stanu naszej wiedzy pozwala:

  1. Zaplanować następną powtórkę. Aby jak najlepiej zapamiętać materiał musimy go troszkę zapomnieć, na tyle by powtórka wymagała od nas aktywnego przywołania (active recall – neurons that wire together fire together). Właśnie to irytujące uczucie, że prawie coś pamiętamy i wysiłek przypomnienia sobie ten informacji sprawia, że ta informacja trafi do pamięci długotrwałej. Jeżeli dany temat pamiętamy “słabo/tak sobie”, zaplanowałabym następną powtórkę następnego dnia lub w ciągu najbliższych dwóch dni żeby nie zapomnieć zbyt wielu informacji i nie tracić zbyt wiele czasu na ponowną naukę. Jeżeli pamiętam “dobrze”, ustawiam sobie powiadomienie na za kilka dni (3-5). Po tych kilku dniach, otwieram Anki i jedyne co muszę zrobić to przebrnąć przez zestaw fiszek, który powinien być stworzony dnia 1.
  2. Śledzić progres – mogę ocenić swój postęp w skali tygodnia, miesiąca, semestru.
  3. Skupić się na tematach, które sprawiają mi największą trudność i wracać do nich częściej. 

Czasami proste rozwiązania są najlepsze.